Ważne by robić to co się kocha

Kategoria podroze

Fotografią pasjonuję się odkąd pamiętam. Mój pierwszy aparat dostałam w wieku sześciu lat. Był on jednorazowy, to znaczy wypstrykałam jeden film, dawałam do wywołania a urządzenie szło na śmietnik. Mam całą szafę zdjęć i zauważyłam, że zaczęły mi one wychodzić dopiero gdzieś koło dziesiątego roku życia. Musiałam w końcu poćwiczyć. Rodzice nie zapisywali mnie na żadne specjalne kursy ani do szkoły fotograficznej ponieważ uznawali to bardziej za pasję niż moją przyszłość. Ich zdaniem, praca fotografa to niepewny zawód więc najlepiej kształcić się w tym, co ma jakieś perspektywy. Z początku miałam im to trochę za złe ale teraz cieszę się, że tak zadecydowali.

Nowy Jork

Obecnie jestem studentką finansów a fotografia to nadal moje największe zamiłowanie. Całkiem niedawno muzyczny program telewizyjny ogłosił konkurs na najlepsze zdjęcie. Zwycięzca miał przez całą trasę koncertową towarzyszyć znanej gwieździe i uwieczniać jej występy, organizować sesje zdjęciowe i tym podobne sprawy. Była to niesamowita okazja: połączyć swoje dwie pasje: fotografię i podróże. Ani chwili nie wahałam się by wziąć udział w tym konkursie. Nadesłałam zgłoszenie wraz z portretem mojej mamy, który jest moim ulubionym zdjęciem. Po dwóch miesiącach miało odbyć się rozstrzygnięcie konkursu, ale w Ameryce. Miało tam pojechać pięciu finalistów aby spotkać się osobiście z gwiazdą, która miała wybrać zwycięzcę. Zakwalifikowałam się do finału. Otrzymałam bilet lotniczy do Nowego Jorku i skakałam z radości.

Mieliśmy jednak stworzyć album składający się z dwudziestu zdjęć, z różnych kategorii: portret, natura, makro, reportaż, architektura, koncert, moda i jeszcze kilka innych. Mimo długiego stażu brakowało mi kilku kategorii dlatego musiałam szybko uzupełnić moje braki. Było ciężko ale w ostatniej chwili się udało. Na lotnisku wszyscy uczestnicy mieli się poznać po tym, że bilety lotnicze do Nowego Jorku mieli mieć owinięte świątecznym papierem (jako że był grudzień). Wszyscy się odnaleźliśmy i polecieliśmy by ze sobą rywalizować. Atmosfera między nami nie była napięta, traktowaliśmy to jako dobrą zabawę i bardzo się wszyscy polubiliśmy. Spotkanie miało się odbyć w luksusowej restauracji. Gwiazda już na nas czekała. Po pysznej kolacji obejrzała nasze albumy i wybrała zwycięzcę. Bez żadnych ceregieli, bez owijania w bawełnę, powiedziała tylko, że wszyscy jesteśmy utalentowani i z pewnością poleci nas innym ale wybiera Adama, bo spodobał się jej styl jego zdjęć. Co prawda nie wygrałam, ale i tak uważam to za cudowne przeżycie i za każdym razem kiedy będę z biletem lotniczym wędrować po świecie, w pamięci ciągle będę wspominać ten miły lot.

Nowy Jork