Praca tłumacza

Kategoria podroze

Oznaczenie przed Paryskim metroJęzyka francuskiego uczę się już od najmłodszych lat. Mój tata świetnie posługuje się tym językiem dlatego w domu, odkąd tylko pamiętam słyszałam dwa języki. Jak wiadomo umysł dzieci jest najbardziej elastyczny, ponieważ ciągle się jeszcze rozwija i z tego powodu, najmłodsi mają niebywałe zdolności do bardzo szybkiego wchłanianiu wiedzy. Mając sześć lat, płynnie mówiłam w dwóch językach. Teraz kiedy mam już dwadzieścia parę lat i patrzę na to z perspektywy osoby chcącej osiągnąć sukces w życiu, jestem wdzięczna moim rodzicom za trud jaki włożyli abym stała się tym kim się stałam.

Obecnie jestem tłumaczką języka francuskiego, angielskiego no i jakby ktoś chciał to również polskiego. A jak zaczęłam swoją karierę? Wyjechałam pewnego razu na wakacje do Francji aby poćwiczyć język (jak wiadomo umiejętności nieużywane, po pewnym czasie zanikają). Kupiłam bilet lotniczy do Paryża i wyruszyłam w samotną podróż (wbrew pozorom moja samotność nie była powodem braku przyjaciół, wręcz przeciwnie, jednakże chciałam się skupić na dokształcaniu języka i planowałam poszukać jakiejś pracy). Spotkałam tam słynnego polskiego pisarza (jeszcze wtedy właściwie był na początku swojej wielkiej kariery), który próbował sprzedać swoją powieść na rynek ale jego język francuski był na bardzo marnym poziomie. Przez przypadek podsłuchałam go w rozmowie z jakimś wydawcą, który nie potrafił go zrozumieć i postanowiłam mu pomóc. Z początku myślał, że rozmawia z rodowitą francuską, ale natychmiast mu wyjaśniłam po polsku kim jestem i co tutaj robię. Pomogłam mu dogadać się z wydawcą i od tej pory, jeśli trzeba coś załatwić we Francji, udajemy się tam razem.

Wtedy on kupuje bilety lotnicze do Paryża, dzwoni, że za dwa dni mam być gotowa, bo potrzebuje mnie żeby się dogadać z ludźmi i wyruszamy. Jest to bardzo ekscytujące, nigdy nie wiadomo co będę robić następnego dnia. Dla studentki jest to idealny sposób na spędzanie wolnego (bądź prawie wolnego) czasu. Przez ten całkiem krótki czas współpracy bardzo się ze sobą zaprzyjaźniliśmy. I mimo, że ma on już dzieci (a nawet wnuków) bardzo dobrze się dogadujemy. Traktuję go jak mojego rówieśnika, ponieważ czasem ma on więcej energii, entuzjazmu i pomysłów ode mnie. Są dni kiedy go nie poznaję. Wiem, że w ten sposób nasza współpraca nie może trwać do końca życia, ale póki co, kiedy jeszcze mogę sobie na to pozwolić cieszę się chwilą i jakby nie było nadal pracuje nad kształceniem swojego języka francuskiego.